Czy to możliwe żeby kurs nurkowy był relaksem? Zwłaszcza dla instruktora? Tak, jeśli trafi się na takiego kursanta jak Piotr Wójciak. Sympatyczny, pracowity, skrupulatny jak niemiecki księgowy 🙂 No po prostu bomba – dla takich nurków warto poświęcić cały weekend.
Piotr spędził z nami sobotę i niedzielę poznając tajniki nurkowania na sztucznych mieszaninach oddechowych. Krótko mówiąc – kurs TDI Nitrox.
U nas szkolenie nie kończy się na teorii więc po zapisaniu kilkunastu kartek w zeszycie Piotr aż 5 razy musiał zmierzyć się z lazurową wodą Koparek i przyjaznym instruktorem, przy którym w jakiś dziwny sposób płetwy nie chciały się trzymać buta, kompas wskazywał południe zamiast północy, a zawory same się zakręcały. Ale na nic się zdały nasze wysiłki, Piotr okazał się nurkową bestią i śpiewająco zaliczył wszystkie testy. I podobno wcale nie jest na nas zły za podwodne psikusy 🙂 Ba, już planuje kolejny przyjazd. Piotr – dzięki za świetny weekend, Twoje serce do nurkowania i miłe towarzystwo. Do zobaczenia!

(raf)