Kiedy w nasze ręce trafił kolejny produkt ze stajni FINNSUB długo zastanawiałem się w jaki sposób opisać jego właściwości tak, aby czytelnik w lot złapał z czym mamy do czynienia. Szukając inspiracji przeglądałem sieć i kolorowe magazyny i w pewnej chwili mnie olśniło: BINGO, to jest to! Wśród wielu przeróżnych informacji znalazłem jakąś stronkę motoryzacyjną, a w niej test auta, które moim zdaniem pod wieloma względami przypomina skrzydło FLY. Chodziło o Toyotę YARIS 🙂 Ktoś powie: nieeee no – jak można sprzęt do nurkowania porównywać z samochodem? Hm, poniżej postaram się wykazać, że te dwa pozornie odległe rynkowo produkty mają ze sobą wiele wspólnego. Zapraszam do lektury!

SEGMENT „B” – CZYLI MAŁE, ALE DRAPIEŻNE

Skrzydło FLY, podobnie jak Yaris, jest przedstawicielem segmentu o względnie najmniejszych gabarytach. Ale nie oznacza to, że jest małe sercem. Wręcz przeciwnie – od pierwszego momentu ma się wrażenie, że skrzydło zostało zaprojektowane dla bardzo wymagających – zwłaszcza testowana wersja w kolorze czerwonym, z czarnymi haftami i numerem „13” sprawia wrażenie jakby właśnie zaraz miała stanąć do jakiegoś rajdu. Smaczku dodaje litera „F” na wewnętrznej osłonie pleców, czarna kieszeń na bojkę i naszywki przy spłuczce „Powered by Finnsub – FLY – technical wings”. Wszystko razem wygląda naprawdę rasowo i nie ma tu mowy o żadnym kompromisie. Ci, którzy zazdrośnie spoglądają na nurków pływających w zestawach dwubutlowych, po nabyciu tego skrzydła mogą poczuć się jak techniczni weterani – to skrzydło ma moc!

        

CZAS NA HYBRYDY!

W Polsce jedną z najbardziej rozchwytywanych wersji Yarisa jest hybryda – czyli model z napędem benzynowym i elektrycznym. Takie połączenie gwarantuje doskonałe osiągi przy stosunkowo niewielkim spalaniu. W przypadku naszego skrzydła, jego hybrydowa natura ujawnia się w postaci elementów, które wywodzą się z dwóch różnych stylów nurkowania: rekreacyjnego i tzw. technicznego. Bo z jednej strony wyporność skrzydła wynosząca 133N umożliwia pływanie z pojedynczą butlą o pojemności max 15 litrów, ale z drugiej strony mamy tu do czynienia z wieloma detalami, które znamionują techniczne aspiracje. I tak np. mamy klasyczną, techniczną konstrukcję opartą na płycie, która w zależności od preferencji może być aluminiowa (0,75 kg) lub stalowa (2,75 kg). Uprząż też ma dwie wersje: DIR lub comfort, niezależnie od wyboru będziemy mieli do dyspozycji 7 stoperów wykonanych z 2mm stali nierdzewnej oraz aż 7 D-ringów, w tym jeden na pasie krocznym ewidentnie zachęcający do zapięcia skutera 🙂 Mało? To może jeszcze warto napisać o tym, że w uprzęży udział plastikowych elementów jest znikomy – mamy do czynienia praktycznie ze stalą, worek zewnętrzny wykonany jest z Cordury 2000, a wewnętrzny z Cordury 500, inflator ma solidne metalowe przyciski, a kieszenie balastowe są wyposażone w D-ring do zapięcia manometru (lewa) i specjalne ucho do zamocowania latarki kanistrowej (prawa). Aha, do każdej kieszeni spokojnie wchodzi klasyczna ołowiana nerka o wadze do 3,5kg, a na plecach jest kieszeń na bojkę. Sami zatem widzicie, że to skrzydło ewidentnie aspiruje do kasty technicznej – zupełnie jak wypasiony Yaris, który depcze po piętach przedstawicielom wyższych segmentów 🙂

WRAŻENIA Z JAZDY 🙂

Dla wielu subiektywne wrażenia z jazdy samochodem są najważniejszym wyznacznikiem i często mocno wpływają na podjęcie decyzji o zakupie. Nie inaczej jest w przypadku „nurkowego Yarisa” – aby cokolwiek więcej o nim napisać należało go „przeczochrać” pod wodą. Zatem po kolei.

Do pływania wykorzystaliśmy zestaw złożony ze skrzydła w wersji „comfort”, z kieszeniami bocznymi i dodatkowymi kieszeniami trymującymi umieszczonymi na górnym pasie mocującym butlę – w sumie w kieszeniach wylądowało 8 kg ołowiu (2 x 3 kg w kieszeniach bocznych i 2 x 1 kg w trymujących). Nurek-tester ubrany był w suchy skafander i miał do dyspozycji klasyczną „piętnastkę” z rekreacyjnym zestawem automatów i ciężkie, techniczne płetwy. Taki dobór konfiguracji był celowy – naszym zamiarem było zweryfikowanie „technicznych” aspiracji skrzydła. Zanim jednak weszliśmy do wody trzeba było przeczłapać jakieś 200 metrów żeby dotrzeć nad zbiornik – i tu zaskoczenie: żadnego uwierania, trzeszczenia, luzowania pasów itp. Skrzydło pozwala bardzo komfortowo przemieszczać się w pełnym rynsztunku również na lądzie – ot, taki mały, logistyczny szczegół. Po wejściu do wody znowu miłe zaskoczenie – przy w/w umiejscowieniu balastu skrzydło momentalnie „kładzie” nas w pozycji poziomej. Kształt worka to tzw. donut (oponka) i w wodzie skutkuje to właśnie łatwością zajmowania horyzontalnej pozycji. Ciekawiło nas również jak skrzydło będzie się zachowywać przy próbach rotacji wzdłuż osi ciała nurka – z naszego doświadczenia wynika, że wiele skrzydeł czy jacketów zachowuje się „nadsterownie” – tzn już przy nieznacznym ruchu obrotowym (np. kiedy nurek obraca się żeby coś zobaczyć) zaczynają „kręcić” nurkiem i chcą go odwrócić butlą w dół. Tutaj sytuacja wygląda podobnie – mimo, że worek swobodnie opinał butlę, dość wysoko położony środek ciężkości zrobił swoje i nie dało się uniknąć wspomnianej nadsterowności. Jeśli chodzi o pracę inflatora to nie możemy mieć żadnych zastrzeżeń – pracuje precyzyjnie i umożliwia płynne kompensowanie pływalności. Pasy naramienne są delikatnie wyprofilowane więc nawet po godzinnym nurku ramiona nie odczuwały zmęczenia. W pas na latarkę zapięliśmy pełnowymiarowy akumulator Ammonite, który podczas dość dynamicznego nurkowania pozostał bezpiecznie na swoim miejscu. Umiejscowienie spłuczki jest jak najbardziej ok, trafia się w nią niemalże bezbłędnie, a plastikowy „korek” umieszczony na końcu sznurka ułatwia odnalezienie. W suchych rękawicach nie ma żadnego problemu żeby błyskawicznie „zrzucić” nadmiar powietrza z worka. Pas biodrowy zapina się metalową klamrą i tu podobnie jak w przypadku „oczka” do kanistra latarki nie ma mowy o jakimkolwiek wypięciu czy przemieszczeniu, poluzowaniu itp. Również pasy mocujące butlę bardzo dobrze wykonują swoją robotę – podczas nurkowania 15 litrowa „stalówka” nie przesunęła się ani o milimetr. Dostęp do kieszeni z bojką jest intuicyjny – chociaż dla osób pływających po raz pierwszy w tym zestawie będzie wymagał przyzwyczajenia (trzeba się specyficznie odchylić żeby zrobić miejsce na sięgnięcie do kieszeni). Na koniec wyporność – podczas nurkowania (max głęb. 10m) skrzydło pozostawało „napompowane” w ok. 30-40% (ocena wizualna – na oko) zatem wydaje się, że pozostawia jeszcze spory zapas na głębsze nurkowanie.

PODSUMOWANIE – JAKOŚĆ I STYLISTYKA, KTÓRA SPODOBA SIĘ RÓWNIEŻ KOBIETOM

Podsumowując nasze wrażenia nie sposób pominąć jakości materiałów i wykonania testowanej uprzęży. W tym miejscu analogia do Toyoty Yaris jest wręcz idealna 🙂 Bo „Yariska” to od lat lider w swojej klasie jeśli chodzi o niezawodność – produkt ze stajni FLY ma szansę takim liderem zostać. Nam bardzo odpowiada bezkompromisowa solidność czeskiego producenta – zdecydowanie jest to zakup, który będzie służył przez długie lata. Z perspektywy handlowej jest to bardzo dobra wiadomość również dla tych, którzy lubią wymieniać sprzęt – ta uprząż będzie minimalnie tracić na wartości, bo się zwyczajnie nie będzie mocno zużywać. Myślę, że jak producent popracuje jeszcze nad marketingiem marki na polskim rynku to produkty spod znaku FLY mogą być bardzo ciekawą alternatywą dla nurków poszukujących jakości i funkcjonalności.

I na koniec ciekawe spostrzeżenie – nie wiem na ile jest to przemyślane i zaplanowane przez producenta, ale nasza uprząż bardzo mocno zwracała uwagę płci pięknej. Wiele nurkujących koleżanek dopytywało się cóż to za cudo w tak pięknym kolorze 🙂 Faktycznie – sprzęt od FLY wyróżnia się na tle z reguły czarnego lub czarnopodobnego szpeju na rodzimych nurkowiskach. Może więc jest to jeszcze jeden argument „za”? Czas pokaże – a tym czasem trzymamy kciuki za małego drapieżnika i życzymy mu równie wspaniałej kariery jak Toyota Yaris 🙂

pozdrawiamy,

dziękujemy ECN – systemy nurkowe za udostępnienie sprzętu do testów

nurkowie testujący: Norbert Żurawski, Rafał Kupczak