Sygnalizowałem w części III, że współistnienie ze sobą różnych reguł czy przyzwyczajeń w zakresie tego kiedy musimy przestrzegać wymagań czystości i kompatybilności tlenowej może prowadzić do kuriozalnych okoliczności.

Aby to zrozumieć musimy zestawić ze sobą dwie rzeczy. Po pierwsze, jak już wiecie, spora część środowiska nurkowego (nie tylko w Polsce) stosuje regułę, wg której tylko po przekroczeniu 40% zawartości tlenu, mieszanina musi być traktowana jak czysty tlen (a więc sprzęt z nią współpracujący musi spełniać wymogi czystości i kompatybilności tlenowej). Stąd pojawiające się slogany czy „chłyty matetingowe” sugerujące tzw. „czystość tlenową do 40%”. O wątpliwej sensowności takich zapisów mogliście przeczytać w poprzedniej części bloga. Musimy pamiętać, że czystość i kompatybilność tlenowa są zero-jedynkowe. Tzn. albo coś może być stosowane z czystym tlenem albo nie. Finito. Jeśli postępujemy inaczej, bo akurat kolega wyczytał na forum, że można te reguły brzydko mówiąc „olać” to jest tylko i wyłącznie nasza decyzja i odpowiedzialność. Zatem, do 40% O2 – nie musimy mieć sprzętu czystego i kompatybilnego tlenowo. Powyżej 40% – już tak. Przynajmniej wg reguły 40%.

Z drugiej strony wielu producentów sprzętu nurkowego nie „udaje” już, że trzymanie się reguły 40% wciąż jest uzasadnione i z żelazną konsekwencją zalecają stosowanie reguły „23,5%”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jeśli mieszanina zawiera więcej niż 23,5% tlenu (objętościowo) to musi być traktowana jak czysty tlen, a sprzęt z nią współpracujący musi spełniać wymogi czystości i kompatybilności tlenowej. Tak, tak – nie pomyliłem się: 23,5%! Argumenty stojące za tymi zaleceniami są natury czysto pragmatycznej i opierają się na założeniu, że operowanie mieszaninami wzbogaconymi w tlen MUSI BYĆ BEZPIECZNE. Dotyczy to również nurków, blenderów, właścicieli baz itp. Przypomnę, że środowisko nurkowe nie ma własnych, oryginalnych zasad dotyczących pracy z mieszaninami gazowymi wzbogaconymi w tlen – nasze standardy opierają się na standardach np. opracowanych przez NASA, przemysł chemiczny czy instytuty naukowe (patrz część II bloga). Te organizacje mówią wprost: lista incydentów z udziałem mieszanin wzbogaconych w tlen jest na tyle długa, że nie ma zmiłuj. Trzeba obniżyć próg bezpiecznej zawartości tlenu w mieszaninie do nieco ponad 23%. W przypadku kiedy tlenu jest więcej – mieszanina z punktu widzenia operacyjnego „zamienia się” w czysty tlen. I dlatego też tacy producenci jak LUXFER czy Catalina (wiodący, światowi producenci butli do nurkowania) bardzo wyraźnie komunikują zasadę „23,5%” swoim klientom.

Polityka LUXFER w zakresie tzw. reguły 23,5%

Catalina Cylinders, na swojej stronie informuje m.in., że do czerwca 2006 żadna z ich nowych butli nie mogła być stosowana do mieszanin zawierających pow. 23,5% tlenu bez uprzedniego przygotowania przez wykwalifikowany personel. Czyli też odnosili się do reguły 23,5%.

Informacja na stronie Catalina Cylinders

I tu dochodzimy do tzw. „clou”. Nie chcę udawać mądrzejszego od ludzi pracujących dla światowych marek takich jak Apeks czy Scubapro, ale jedna rzecz mnie zastanawia. Jeśli bowiem automaty tych producentów są opisywane na ich oficjalnych stronach internetowych wg reguły 40% (patrz poprzednia część bloga), a producenci butli mówią „nie no, my absolutnie zalecamy regułę 23,5%”, to co ma zrobić nurek, który za chwilę dokręci nitroksowego Apeksa do nowego Luxfera? I żeby jeszcze skomplikować sprawę będzie oddychał np. Nitroxem 32 (czyli mieszaniną o 32% zawartości O2). Wg reguły „40%” taki gaz nie wymaga aby sprzęt spełniał wymogi czystości i kompatybilności tlenowej. Ale wg reguły „23,5%” już tak! Zatem z punktu widzenia butli oddychamy mieszaniną, z którą powinniśmy się obchodzić jak z czystym tlenem, a z punktu widzenia automatu jedynie mieszaniną wzbogaconą w tlen. Ciekawe prawda?

Na szczęście z pomocą przychodzi zdrowy rozsądek. Kiedy czytam specyfikacje produktów (sprzętu nurkowego) lub np. instrukcje obchodzenia się z nim mam wrażenie, że producenci zastosowali chyba najlepszą z możliwych taktyk. Ta taktyka, to wg mnie „strzeżonego – Pan Bóg strzeże” i dlatego np. w automatach Apeksa (nawet w serii nie dedykowanej do Nitroksu) są stosowane komponenty i technologie, które umożliwiają ich stosowanie nawet z czystym tlenem (po odpowiednim przygotowaniu). A jeśli tak, to osoba, która chce mieć absolutną pewność, że system (automat i butla) będzie działał bezpiecznie z gazami wzbogaconymi w tlen (do 100% O2) powinna jedynie zatroszczyć się właśnie o to odpowiednie przygotowanie i doprowadzić wszystkie składowe tego systemu do stanu czystości tlenowej (zakładamy, że kompatybilne już są). To w połączeniu z odrobiną staranności w przechowywaniu i transportowaniu takiego systemu da nam gwarancję, że będziemy żyć w zdrowiu, długo i szczęśliwie. I tego Wam wszystkim życzę.

(RK)